Coraz więcej muzyków odcina się od wielkich korporacji płytowych. Wydają w mniejszych wytwórniach i zamieszczają swoje nagrania w sieci, do ściągnięcia za darmo lub za dobrowolną opłatą. W ten sposób postępują giganci muzyki alternatywnej: Radiohead, Sigur Ros czy Smashing Pumpkins, biorąc sprawy promocji i dystrybucji własnej twórczości w swoje ręce. O swojej niechęci do biznesowej strony muzyki członkowie zespołu Radiohead mówią od lat. W 2007 roku zespół przeniósł się z Capitol Records do niewielkiej wytwórni, a następnie zamieścił materiał z nowego albumu "In Rainbows" w sieci. Radiohead od momentu debiutu płytą "Pablo Honey" w 1993 stał się jednym z najpopularniejszych zespołów na świecie, a utwór "Creep" - przebojem. W pierwszym miesiącu po upublicznieniu "In Rainbows" za dobrowolną opłatą, album ściągnęło ponad milion fanów. Według portalu comScore, około 40 procent internautów zapłaciło za płytę średnio sześć dolarów. Radiohead zarobił około trzech milionów, nie tracąc jednocześnie pełnych praw do dystrybucji albumu w tradycyjnej, kompaktowej formie. "Nie chcieliśmy nikogo do niczego namawiać. Skończył nam się kontrakt, mieliśmy studio, serwer. Uznaliśmy to za dobrą reakcję na zastaną sytuację" - opowiadał w wywiadach Thom Yorke, wokalista grupy. "Młode zespoły podpisujące pierwsze kontrakty zostają obrabowane z praw do własnej twórczości. Zarobiliśmy na +In Rainbows+ więcej niż na jakiejkolwiek innej płycie" - podkreślił. W Polsce basista Wojtek Mazolewski udostępnił na swojej stronie materiał ze "Smells Like Tape Spirit", debiutanckiego albumu swojego kwintetu. Za ściągnięcie pojedynczego utworu muzyk liczył 1,79 zł, a za całą płytę - 14,99 zł. "Każdy powinien mieć prawo wyboru i możliwość słuchania muzyki w dowolnych warunkach. Dostęp do płyt w Polsce nadal jest bardzo ograniczony i nie mam żadnych problemów z tym, że ktoś ściągnie moją z sieci za niewielką sumę. Świat internetu bardzo zbliża twórcę i słuchacza" - przekonuje w rozmowie z PAP Mazolewski. "Wspieramy wszelkie inicjatywy promocyjne, dopóki pozostają one w zgodzie z prawem. Nie mamy nic przeciwko legalnie działającym serwisom udostępniającym muzykę. Większość naszych wykonawców, szczególnie młodych, promuje się w sieci - to jedyna możliwość; radio i telewizja zainteresowane są wyłącznie wielkimi gwiazdami. Nigdy nie traktowaliśmy internetu jako zagrożenia" - powiedział PAP Jan Kubicki, prezes wytwórni Universal Music Polska. W ślady Radiohead poszli Islandczycy z grupy Sigur Ros, którzy swój najnowszy album "Valtari" również zamieścili w sieci. Amerykański zespół Smashing Pumpkins od 2009 roku co miesiąc zamieszcza na swojej stronie nowy utwór do ściągnięcia. W ten sposób zespół wydaje swoją najnowszą płytę "Teagarden by Kaleidoscope". Na czerwiec zapowiedziana jest płytowa premiera albumu "Oceania", który jest częścią szerokiego projektu "Teagarden by Kaleidoscope"; będzie to pierwszy od pięciu lat krążek grupy. W aktywną walkę z korporacjami muzycznymi zaangażowani od lat są również członkowie zespołów Pearl Jam i The Black Crowes. Chris Robinson, wokalista Black Crowes, mówił już w 1993 roku: "Ci ludzie w garniturach niczego nie tworzą", a ostatni album w dyskografii zespołu "Before the Frost/Until the Freeze", zanim trafił na sklepowe półki, zamieszczono na oficjalnej stronie zespołu. Pearl Jam ucieleśnia etos lat sześćdziesiątych - odmawia nagrywania teledysków, upiera się przy wydawaniu płyt winylowych, a w 1994 roku wytoczył proces koncernowi Ticketmaster uznając, że ten dyktuje zbyt wysokie ceny biletów na koncerty zespołu. Jednak nawet oni nie pozostają obojętni na nowy trend internetowego ściągania, wymierzony przeciw korporacjom muzycznym. "Dopóki to pozostanie nieopodatkowaną i niekontrolowaną odgórnie inicjatywą, nie mam z tym problemu" - wyznał wokalista grupy, Eddie Vedder.