Waldemar Fornalik na najbliższe mecze z Liechtensteinem i Mołdawią wysłał powołania do 25 piłkarzy, ale z powodu kontuzji w zgrupowaniu udziału nie weźmie Piotr Celeban. W kadrze znalazło się 19 przedstawicieli klubów zagranicznych i pięciu piłkarzy z rodzimego podwórka.

Kto załata dziurę na prawej flance?

Pod dużym znakiem zapytania stoi występ Kamila Glika, który zmaga się z kontuzją. Absencja środkowego obrońcy byłaby sporym problemem dla Fornalika, ponieważ piłkarz Torino grał do tej pory we wszystkich spotkaniach eliminacji mistrzostw świata.

Zestawienie środka obrony to nie jedyny problem selekcjonera przed wyjazdem do Kiszyniowa. Fornalikowi ze składu wypadło dwóch innych podstawowych zawodników – Łukasz Piszczek i Ludovic Obraniak. Obrońca BVB po wyczerpującym sezonie idzie pod nóż, a Francuz z polskim paszportem nie chce już współpracować z Fornalikiem.

Piszczek po operacji będzie pauzował przez cztery miesiące. Jak łatwo wyliczyć, zabraknie go także w spotkaniu z Czarnogórą, które może być kluczowe w walce o bilety do Brazylii. Fornalik od najbliższego zgrupowania musi zacząć rozglądać się za zastępcą obrońcy BVB.

Patrząc na powołania, selekcjoner na prawą stronę defensywy przymierza Artura Jędrzejczyka. Na prawej flance zagrać mogą także Marcin Wasilewski i Marcin Kowalczyk, ale są to opcje mocno rezerwowe i obarczone dużą dozą ryzyka. W grę wchodzi także przesunięcie Sebastiana Boenischa, ale taki wariant w meczu z Irlandią nie zdał egzaminu.

Fornalik nie będzie tęsknił za Obraniakiem

Opiekun biało-czerwonych raczej nie będzie rozpaczał po rezygnacji Obraniaka, bo w ostatnich meczach eliminacji i tak nie widział pomocnika Bordeaux w wyjściowej jedenastce. W potyczce z Ukrainą Obraniaka zastępował Radosław Majewski, a z San Marino za plecami Roberta Lewandowskiego biegał Adrian Mierzejewski.

Ze wspomnianej dwójki powołanie na najbliższe zgrupowanie otrzymał tylko Mierzejewski. Wydaje się, że Fornalik zbyt pochopnie zrezygnował z usług Majewskiego, który z Ukrainą może i prochu nie wymyślił, ale także nie zagrał poniżej poziomu krytyki.

Selekcjoner znalazł za to miejsce w kadrze dla Piotra Zielińskiego z Udinese Calcio, który może być kandydatem do wypełnienia luki po Obraniaku. Młody pomocnik w końcówce sezonu wywalczył miejsce w podstawowym składzie Udinese i zbierał dobre recenzje w Serie A. Ale czy młody pomocnik będzie wstanie wziąć ciężar gry na swoje barki?

Wasilewski, Kowalczyk i Salamon - co oni robią w kadrze?

Skoro jesteśmy już przy powołaniach, to warto wspomnieć jeszcze o kilku nazwiskach, bo nie wszystkie nominacje Fornalika można racjonalnie wytłumaczyć.

Selekcjoner ma chyba słabość do Marcina Wasilewskiego, bo po raz kolejny zaprosił go na zgrupowanie. "Wasyl" już kilka razy pokazał (po raz ostatni w spotkaniu z Ukrainą), że reprezentacja to dla niego za wysokie progi, ale mimo to powołania otrzymuje regularnie. Szkoda, że selekcjoner nie dostrzega, że obrońca Andrlechtu z meczu na mecz coraz mniej daje drużynie narodowej.

Może jednak zamiast powoływać na siłę Wasilewskiego warto byłoby sięgnąć po Marcina Kamińskiego, który wiosną gra na przyzwoitym poziomie i trzyma w ryzach defensywę Lecha. Obrońca „Kolejarza” wybrał się na zgrupowanie reprezentacji U-21, ale gdyby Fornalik chciałby mieć tego piłkarza u siebie, to nie byłoby z tym żadnego problemu, bo pierwsza reprezentacja ma pierwszeństwo przy powołaniach.

Dziwi również obecność w kadrze Bartosza Salamona, który w rundzie wiosennej ani razu nie wybiegł na boisko w Serie A. Jednak największym zaskoczeniem jest powołanie dla Marcina Kowalczyka. Zawodnik Śląska poza solidnością niczym specjalnym się nie wyróżnił na ligowych boiskach. Kowalczyk w ostatnim czasie występował jako defensywny pomocnik, ale Fornalik będzie go widział raczej jako prawego lub środkowego obrońcę.

Dwie strzelby plus... Wojciech Kowalczyk?

Zresztą selekcjonerowi nie jest potrzebny kolejny defensywny pomocnik, bo w kadrze na Liechtenstein i Mołdawię ma ich... aż sześciu. W tym miejscu rodzi się pytanie – dlaczego Fornalik powołał tylu defensywnych graczy? Przecież do Kiszyniowa nie jedziemy murować bramki, tylko musimy zagrać o całą pulę.

Oprócz nadmiaru defensywnych pomocników w oczy rzuca się także niedobór napastników. Fornalik do Kiszyniowa zabiera tylko dwie strzelby – Roberta Lewandowskiego i Artura Sobiecha.

Zdajemy sobie sprawę, że selekcjoner nie ma wielkiego pola manewru wśród napastników, ale może warto byłoby powołać – choćby kosztem jednego z defensywnych pomocników - któregoś z ligowców - Marka Saganowskiego lub Łukasza Teodorczyka. Albo... Wojciecha Kowalczyka

Skoro znalazło się miejsce dla Marcina Kowalczyka i Marcina Wasilewskiego, to może warto postawić także na „Kowala”. W końcu to wicemistrz olimpijski. A że nie gra w piłkę. No to co – Salamon i Wasilewski też nie grają, a powołania otrzymali...

Krzysztof Smajek