- Nie chodzi tylko o to, że pana Kazimierza bardzo brakuje. Takich ludzi po prostu nie ma - stwierdził w rozmowie z PAP Tomaszewski, który w latach 70. występował w reprezentacji prowadzonej przez Górskiego.

- Przed panem Kazimierzem byli świetni trenerzy, po nim również, ale żaden nie zrobił tego co on. Nikt inny nie stworzył wspaniałej reprezentacji z przeciętnych piłkarzy. Trener Górski miał "piłkarski rentgen", dzięki czemu potrafił prześwietlić każdego zawodnika i potem idealnie wkomponować go do zespołu. Doskonale znał nasze mocniejsze i słabsze strony - przyznał Tomaszewski.

W 1974 roku podczas mistrzostw świata w Niemczech reprezentacja Kazimierza Górskiego zajęła trzecie miejsce. W dorobku trenera są też złoty (1972) i srebrny (1976) medal olimpijski.

- Bez pana Kazimierza nie byłoby mnie w reprezentacji. Zadebiutowałem w kadrze w 1971 roku w przegranym 1:3 spotkaniu z Niemcami w Warszawie. Stałem się wówczas "najpopularniejszym" człowiekiem w kraju. Pół Polski chciało mnie powiesić, a drugie pół skazać na banicję. Nie umiałem sobie znaleźć miejsca. Na szczęście w ŁKS, w którym wówczas grałem, pan Kazimierz objął funkcję koordynatora. Przez kolejne miesiące widział, jak ciężko trenowałem i znów dał mi szansę, powołując na mecz z Walią - podkreślił Tomaszewski.

Jak dodał, o wyjątkowości trenera Górskiego świadczyło również jego podejście do piłkarzy.

- To był fenomenalny człowiek. Mogliśmy traktować go jak starszego przyjaciela, ale każdy z nas wiedział, gdzie jest granica. I nie daj Boże, aby ją przekroczyć. Taka sytuacja miała miejsce podczas MŚ 1974. Za spóźnienie o 20 minut do pokoju trener Górski zadecydował o wyrzuceniu z reprezentacji Adama Musiała. W końcu wybłagaliśmy go, żeby nasz obrońca został w drużynie, ale za karę nie zagrał w meczu drugiej rundy ze Szwecją. Pan Kazimierz "pomieszał" wówczas składem. Przestawił np. na drugą stronę boiska Antoniego Szymanowskiego. Czy ktoś teraz zdobyłby się na coś podobnego w arcyważnym meczu? Czy ktoś dokonałby zmian w drużynie, w której wszystko funkcjonowało znakomicie? Pan Kazimierz się nie bał - przypomniał były bramkarz reprezentacji.

Kazimierz Górski urodził się 2 marca 1921 roku we Lwowie. Tam zaczynał grać w piłkę na pozycji napastnika - w RKS Lwów występował do wybuchu wojny, potem był zawodnikiem Spartaka i Dynama Lwów.

W 1944 roku zgłosił się do wojska na ochotnika i poszedł na front. W mundurze dotarł do stolicy i w niej pozostał.

Po wojnie, od 1945 do 1953 roku, był piłkarzem Legii Warszawa. Reprezentował barwy narodowe w meczu z Danią w Kopenhadze (0:8) w 1948 roku. Miał pseudonim boiskowy "Sarenka".

Po zakończeniu kariery zawodniczej szkolił piłkarzy w warszawskim Marymoncie, Gwardii i w Lubliniance. Od 1956 roku pracował w PZPN. Był kolejno trenerem reprezentacji juniorów i młodzieżowej.

Na ponad rok przed igrzyskami olimpijskimi w 1972 roku został selekcjonerem pierwszej reprezentacji Polski, w której pracował przez pięć lat.

Po 1976 roku Górski pracował, z sukcesami, w greckich klubach - Panathinaikosie Ateny, Kastorii i Olympiakosie Pireus. Po powrocie do Polski przez dwa lata był trenerem Legii. Potem znów pojechał do Grecji, został szkoleniowcem w Olympiakosie i Ethnikosie.

Od 1986 r. zasiadał we władzach PZPN. W latach 1991-95 pełnił funkcję prezesa, a po jej zakończeniu został prezesem honorowym związku.

W 1996 r. za wybitne zasługi w działalności na rzecz kultury fizycznej został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2001 r. otrzymał najwyższe odznaczenie Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej - Złoty Medal Zasługi FIFA. Przed nim tego zaszczytu dostąpiło tylko 40 osób - koronowane głowy, politycy, sławni piłkarze.

3 marca 2006 r. dostał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, natomiast trzy miesiące później - już pośmiertnie - został odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

14 grudnia 2006 r. Kazimierzowi Górskiemu przyznano najwyższe odznaczenie Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA) - Rubinowy Order Zasługi.