HTC Desire 300 i Samsung Galaxy Core Plus to dwa podobne terminale raczej z niższej półki, idealne dla użytkowników, dla których smartfon jest narzędziem, a nie sensem życia.

Plastik kontra guma
Ekran 4,3 cala to obecnie minimum dla efektywnego korzystania ze smartfonu. Rozdzielczość 480 x 800 na kolana nie rzuca, ale wbrew pozorom w codziennym użytkowaniu nie przypomina słynącego z ogromnych pikseli ZX Spectrum, w latach 80. nazywanego (teraz mocno na wyrost) komputerem. Zgoda, na tych telefonach filmów raczej oglądać nie będę, ale standardowe korzystanie z internetu, czytanie maili, czy RSSów nie stanowi problemu. Wagowo są dość podobne (132g i 120g), wygodniej w ręku leży lżejszy HTC, ale to dzięki mocno gumowanej tylnej części obudowy. Samsung to niestety standardowy dla Koreańczyków plastik, niestety mocno śliski, dzięki czemu kilkukrotnie musiałem łapać w powietrzu lecącego Core’a. Poza tym oba terminale wyglądają standardowo – na bokach regulacja głośności i blokowanie, na dole gniazdo ładowarki, na górze zaś mini-jack. Oba mają zaledwie 4 GB przestrzeni dyskowej, warto więc zawczasu pomyśleć o karcie pamięci.

Gry kontra wiadomości
W obu przypadkach nie spodziewałem się cudów wydajności, ale pamiętajmy, że mówimy o telefonach w cenie wyraźnie poniżej 1000 złotych bez umowy – dobrych np. na pierwsze porządne terminale dla nastolatków. Real Racing, czy Dead Trigger na nich nie oszołomią, ale mniej wymagające produkcje jak najbardziej dadzą radę. Jeśli miałbym wybierać terminal do grania, bardziej skłoniłbym się ku Samsungowi, z większą o połowę pamięcią (768 MB), odrobinę szybszym procesorem (dwa rdzenie po 1,2 GHz, przy 2*1GHz HTC) i baterią 1,8 Ah. Ekran Galaxy to co prawda nie Amoled, ale wygląda wyraźnie ładniej od robiącego ziarniste wrażenie HTC. Ten drugi w ogóle traktowałem bardziej jako terminal do czytania newsów, a to dzięki zaimplementowanemu w nich znanemu z większego (no dobra, znacznie większego) HTC One ekranowi głównemu BlinkFeed. Przyglądając się dyskusjom w sieci zauważyłem, że BlinkFeeda można tylko kochać lub nienawidzić i w takim razie ja go kocham. No prawie, bo brakuje mi w nim takiego prawdziwego curation, czyli dostarczania mi, na podstawie analizy przeczytanych tekstów, coraz bardziej przykrojonej do moich oczekiwań treści. Co nie zmienia faktu, że przy dobrej konfiguracji rzadko musimy zaglądać do jakichkolwiek źródeł poza głównym ekranem telefonu.

HTC Desire 300

Zdjęcia kontra muzyka
W tym przypadku też jest nieźle, choć w obu przypadkach zupełnie różnie. Jeśli szukamy terminala robiącego niezłe zdjęcia, stawiałbym na Samsunga, który przy dwóch 5-megapikselowych aparatach wyróżnia się fleszem i – choć nieco uboższą – biblioteką trybów podobną do tej z lepszych modeli koreańskiej firmy.
Desire 300 to natomiast kolejny owoc współpracy Tajwańczyków z firmą Beats Audio, dzięki czemu w budżetowym telefonie możemy korzystać z technologii kojarzonej raczej z droższymi słuchawkami. Jeśli kryterium wyboru ma być odtwarzanie muzyki – warto pomyśleć o HTC.

Podsumowanie
Samsung kontra HTC? Jeśli liczycie na to, że wskażę telefon lepszy z tych dwóch, to znaczy, że zmarnowaliście ostatnie kilka minut. Każdy z tych terminali jest na swój sposób wart uwagi i jedno, o czym mogę zapewnić szanownych Czytelników to fakt, że wybierając jeden z nich zgodnie ze swoimi oczekiwaniami, nie powinniście być zawiedzeni. Oczywiście jeśli nie spodziewacie się po nich technicznych i wydajnościowych wodotrysków, bo w takim przypadku trzeba sięgnąć do kieszeni po znacznie więcej.

MICHAŁ ROSIAK