Akcja rozpoczyna się w 1997 r. w słonecznym Tel Awiwie ("Dług" jest remakiem izraelskiego filmu sprzed kilku lat), gdzie emerytowana agentka Mosadu Rachel pojawia się na imprezie promującej książkę swojej córki. Książka opisuje brawurową akcję, jaką Rachel, jej eksmąż Stephan oraz jeszcze jeden agent David przeprowadzili w połowie lat 60. w Berlinie.

Skacząc od teraźniejszości do przeszłości (w sposób dość chaotyczny i nieułatwiający śledzenia filmu - pierwsze 20 minut jest niemal nieczytelne, czujemy tylko, że coś tu nie gra...), osiadamy wreszcie w stolicy NRD, gdzie nasi o 30 lat młodsi bohaterowie mają za zadanie porwać Vogla, "chirurga z Birkenau", nazistowskiego lekarza przeprowadzającego w tym obozie okrutne eksperymenty na kobietach, i następnie przetransportować go do Izraela. Jak każe konwencja, nie wszystko idzie zgodnie z planem, w związku z czym cała trójka zawiera ze sobą tajemny układ. Jego konsekwencje odzywają się 30 lat później, niemal w tym samym czasie, gdy ukazuje się książka opiewająca ich wyczyn.

Najlepsza w filmie jest długa sekwencja "berlińska", w czym zarówno paranoiczna atmosfera, jak i ponura sceneria tego komunistycznego miasta bardzo pomagają. Vogel pracuje obecnie jako ginekolog i sceny z udziałem udającej pacjentkę młodej Rachel rozgrywające się w jego gabinecie mają - przez swoją niemal namacalną intymność - aż nieznośne napięcie (przypomina się scena z fotela dentystycznego w "Maratończyku", filmie, który też zresztą odwoływał się do motywu "zbiegłego hitlerowca"). Świetnie rozegrane są też sceny uprowadzenia Vogla i próby jego przerzucenia na Zachód. Również wspólne przebywanie w zapuszczonym berlińskim mieszkaniu trójki "porywaczy" z ich "ofiarą" wywołuje pożądany niepokój i dyskomfort: Vogel okazuje się nie tylko "czystym złem", oprawcą i sadystą bynajmniej nie żałującym swoich czynów, ale też inteligentnym manipulatorem.

Nie można też zaprzeczyć, że zwrot akcji, jaki w pewnym momencie następuje, jest autentycznie zaskakujący. Tyle że niestety mało sensowny - wspomniany układ, jaki zawierają ze sobą nasi bohaterowie, jest zbyt ryzykowny i właściwie niedorzeczny. Na korzyść filmu przemawia to, że stawia niebanalne i nietypowe dla tego rozrywkowego gatunku pytania ("Monachium" Spielberga pytające o koszty i ogólny sens zemsty było etycznie znacznie mniej skomplikowane). I o skutki życia w kłamstwie, i o to, czy dla morale narodu lepszy jest piękny mit, czy nie najpiękniejsza prawda. I odpowiada na nie zaskakująco uczciwie.