Podczas meczu lidera z mistrzem kraju, Stadion Miejski odwiedzili skauci z zagranicy. Pracownicy Chelsea i Bochum śledzili pojedynek Wisły ze Śląskiem. Czy ktoś im szczególnie wpadł w oko? Ciężko ocenić.

Najwięcej "wiatru" na skrzydle robił Waldemar Sobota, jednak ostatecznie został antybohaterem meczu. Kilka dni później przyznał, że czuje się winnym porażki z "Białą Gwiazdą".

W niedzielne popołudnie przedstawiciel kolejnego angielskiego klubu udał się do Zabrza, by z perspektywy trybun oglądać starcie zabrzan z WKS-em. Od pierwszych minut zapisywał w swoim notesie spostrzeżenia dotyczące meczu.

- Przed spotkaniem nikt z zagranicznych obserwatorów nie kontaktował się z nami, by otrzymać akredytację na mecz ze Śląskiem. Może ktoś przyjechał oglądać Prejuce’a Nakoulmę w akcji? – zastanawiał się rzecznik prasowy Górnika, Jerzy Mucha.

Ten skaut na pewno nie przyjechał oglądać podopiecznego Adama Nawałki. Jednak wykorzystaliśmy przerwę w meczu, by dowiedzieć się więcej na temat wysłannika z zagranicy. – Jestem z Anglii. Nie chcę zdradzać, którego piłkarza przyjechałem obejrzeć. Dla ułatwienia powiem, że chodzi o kogoś z drużyny wrocławskiej – powiedział skaut.

Możemy jedynie gdybać, jakiego zawodnika chciał zobaczyć Anglik. Jednak jeden z faktów jest niepodważalny: po zdobyciu przez Waldemara Sobotę pięknej bramki, obserwator zapisał w swoim notesie niemalże pół strony.

Kilku piłkarzy poprzez polską ekstraklasę wypromowało się do klubów angielskich. Najlepszym przykładem jest Łukasz Fabiański, golkiper Arsenalu. Z kolei, patrząc bardziej realnie na sprawę, skaut najprawdopodobniej reprezentował interesy któregoś z klubów Championship.

Młodzi Polacy na zapleczu angielskiej Premier League spisują się w ostatnim czasie nieźle. Radosław Majewski i Tomasz Cywka za swoje występy zbierali pochlebne noty. Przypomnijmy, że jeszcze przed transferem do Śląska bliski gry w angielskim Barnsley był Mateusz Cetnarski. Kto wie, może już niedługo ktoś z załogi Lenczyka powiększy polską kolonię w Anglii?