Karierę zaczęła robić w latach 60. Piosenka "Dla ciebie, miły" w 1961 r. zwyciężyła w konkursie "Expressu Wieczornego", a Villas pojechała do Sopotu. Rok później również wystąpiła na tym festiwalu. Potem śpiewała na koncertach i festiwalach we Francji, Rumunii, RFN, Bułgarii, Szwajcarii, ZSRR i Czechosłowacji. W 1966 r. na zaproszenie producenta rewiowego Fredericka Apcara wyjechała do Las Vegas, gdzie przez trzy sezony występowała jako gwiazda Casino de Paris.

Rozpoznawalny, pięciooktawowy głos otworzył jej drogę do filmu. Zagrała rolę Barbary Tylskiej w "Dzięciole" (1970) Jerzego Gruzy, a w "Paint Your Wagon" (1969) Joshuy Logana wystąpiła u boku Lee Marvina i Clinta Eastwooda. 

Jest ekstrawagancja i indywidualność jednych fascynowały, przez innych były ostro krytykowane. Nazywano ją "królową kiczu", "Madame Skandal" czy "Laleczką". Styl inspirowany hollywoodzkimi gwiazdami lat 60., któremu pozostawała wierna do końca, niejednokrotnie wzbudzał śmiech. Witold Filler w książce "Tygrysica z Magdalenki" zauważa, że między Violettą Villas a "nadwiślańskim show-biznesem" nie było punktów stycznych.

Ostatnim komercyjnym sukcesem wokalistki był niezapomniany duet z Kazikiem Staszewskim w piosence pt. "Kochaj mnie, a będę Twoją". Śpiewała też z młodymi polskimi artystami, m.in.: Katarzyną Cerekwicką, Justyną Steczkowską, Michałem Wiśniewskim (płyta z walentynkowymi przebojami) czy Arturem Chamskim.

Podczas benefisu 50-lecia działalności artystycznej, który odbył się 14 lutego 2011 r. w Kielcach, zaśpiewała swoje największe przeboje. Została wtedy odznaczona Srebrnym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis", przyznanym przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego.

Życie Violetty Villas to także pasmo nieszczęść i wielu kontrowersji - nieudane małżeństwo z polonijnym biznesmenem, współpraca z SB, uzależnienia, konflikt z synem. Najwięcej było ich jednak w ostatnich latach. Pod koniec grudnia 2006 roku artystka na ok. trzy tygodnie trafiła do szpitala psychiatrycznego - została hospitalizowana na własne życzenie.

W 2007 roku śledztwo dziennikarskie redakcji Superwizjera wykazało, że "piosenkarka jest okupowana przez adwokata i menadżera". Efektem materiału "Zarobić na gwieździe" było zerwanie współpracy z menadżerem i adwokatem oraz powrót wokalistki do domu rodzinnego w Lewinie Kłodzkim.

Villas znana była także z działalności na rzecz bezdomnych zwierząt. Prowadziła schronisko, w którym przebywało ponad 300 kotów i 150 psów. W 2007 roku podczas pobytu wokalistki w szpitalu, z powodów złych warunków sanitarnych lokalne władze samorządowe postanowiły zamknąć schronisko.

Wiele tragicznych momentów z życia piosenkarki zostało opisanych w wydanej w tym roku książce "Villas. Nic przecież nie mam do ukrycia" Izy Michalewicz i Jerzego Danilewicza. Sami autorzy mówią o niej w ten sposób: "Napisaliśmy o Violetcie dramat w dwudziestu aktach, rozbierając na części pierwsze całe jej życie. Okazała się postacią niezwykle plastyczną, barwną i pełną sprzeczności. Człowiekiem, który obdarzony wielkim, niepospolitym talentem, nie był w stanie dźwignąć własnej kariery".

Mimo niesamowitego, wręcz niespotykanego w skali światowej głosu, który pozwalał jej śpiewać barytonem, tenorem, altem, mezzosopranem oraz sopranem nigdy nie zrobiła wielkiej kariery, odpowiadającej jej warunkom wokalnym.

Violetta Villas zmarła 5 grudnia ok. godziny 21 w swoim domu w Lewinie Kłodzkim.

Jej życie i karierę najlepiej podsumowują słowa przed laty wypowiedziane przez Bogusława Kaczyńskiego: "Violetta Villas to cudowny egzotyczny ptak, który urodził się na polskim bagnie, nie tam gdzie trzeba".

Krzysztof Zawistowski