Chociaż Chisora walcząc ze starszym z braci Kliczko pokazał się z bardzo dobrej strony, to głośniej jest o jego chamskim zachowaniu przed i po walce. Niepokorny "Del Boy" najpierw spoliczkował Witalija na konferencji prasowej, w ringu opluł jego brata Władimira, a po walce wdał się w bójkę z Davidem Haye'm. Podobnych scen świat boksu dawno nie oglądał.

Z brytyjskim łobuzem chętnie zmierzyłby się Artur Szpilka. 23-letni Polak do aniołków również nie należy, ale nigdy nie przekroczył granicy dobrego smaku. "Szpila" był zażenowany zachowaniem Chisory i chętnie sprawdziłby się z nim w ringu.

- To było brzydkie i niesportowe, ale... bardzo skuteczne. Gdyby po tym spoliczkowaniu i pluciu dał się znokautować w drugiej czy trzeciej rundzie zrobiłby z siebie błazna, jak David Haye. On jednak pokazał, że ma jaja. Nawet z tym pluciem: większość by w takiej sytuacji zrobiła to błyskawicznie i uciekła, a on pluł powoli, jak wieloryb, prosto w twarz Władimira! - mówi Szpilka w rozmowie z "Super Expressem".

Zdaniem polskiego pięściarza, to David Haye ponosi odpowiedzialność za sytuację, która miała miejsce na konferencji po walce. - Winę ponosi Haye, który przyszedł tam tylko po to, żeby prowokować Chisorę. Gdyby na moją konferencję po walce przyszedł taki Adamek i coś na mnie gadał, też bym mu jeb...! - przyznaje.

"Szpila" poprosił swojego promotora Andrzeja Wasilewskiego, aby spróbował zorganizować mu walkę z Chisorą. Bez wątpienia byłoby bardzo ciekawie i to jeszcze przed samym pojedynkiem. - Gorąco by było nie tylko na ringu, ale także na ważeniu i konferencjach prasowych. Niewykluczone, że byłby z tego dwie albo i trzy walki - śmieje się Szpilka.