Gortat trafił 11 z 17 rzutów, w większości spod kosza, gdzie wykorzystywał przewagę fizyczną, dobre podania Steve'a Nasha i jedną z najsłabszych defensyw NBA. Polak do 25 punktów dołożył 12 zbiórek, Nash miał 14 asyst, ale był dobrze kryty przez podopiecznych Marka Jacksona i został zatrzymany na tylko siedmiu punktach.

Do przerwy to Suns zatrzymali Warriors. Grant Hill odciął od gry Monte Ellisa i Warriors grali na skuteczności 38% z gry. W trzeciej kwarcie Gortat i Channing Frye nie mogli jednak poradzić sobie z Davidem Lee, który miał kilka ładnych ruchów w polu trzech sekund. Skrzydłowy, grający przez większość drugiej i trzeciej kwarty jako center, w całym meczu rzucił 28 punktów i miał 12 zbiórek.

Warriors prowadzili dwoma punktami przed czwartą kwartą i w pierwsze jej sześć minut trafili cztery razy za trzy, wychodząc na prowadzenie 94:84. Nate Robinson i Klay Thompson weszli z ławki rezerwowych i zdobyli dwanaście punktów rzutami z dystansu. Trafienie Robinsona, gdy liderzy Warriors byli na ławce dało gospodarzom pierwszą dwucyfrową przewagę w meczu.

Punkty Gortata i rzut z półdystansu Granta Hilla zmniejszyły straty do 91:94 na 2.15 min. przed końcem.

Suns zatrzymali Warriors bez punktów od 5.43 do 0.35 min., ale wtedy drugoroczniak Ekpe Udoh zwiódł Gortata, który spodziewał się oddania piłki do Ellisa i trafił spod kosza nad Channingiem Frye'm. Wcześniej polski środkowy oddał niecelny rzut z półdystansu, a za trzy nie trafił Dudley. Na 30 sek. przed końcem Dudley znów przestrzelił za trzy i dwa rzuty wolne StephenA Curry'ego przesądziły o zwycięstwie Warriors.

Dudley i Frye rzucali w ostatnim tygodniu powyżej 40% za trzy, a Suns wygrali 4 z 5 kolejnych spotkań. Minionej nocy zawiodła skuteczność z czystych pozycji. Warriors mieli duże problemy z obroną akcji pick&roll, a Frye i Dudley próbowali się wstrzelić. Dudley trafił 1 z 5 trójek, a Frye tylko 1 z 8. Suns jako zespół oddali 20 niecelnych z 25 prób z dystansu, co w dużej mierze, obok 15 zbiórek ofensywnych Warriors stanowiło przyczynę porażki.

Hill raz jeszcze rozegrał znakomity mecz w obronie. Tym razem 38-letni skrzydłowy Suns, który w tym sezonie kryje graczy na czterech pozycjach, zatrzymał Ellisa na 18 punktach. Ellis nie trafił dziewięciu swoich pierwszych rzutów, nie mogąc się wstrzelić z półdystansu i nie radząc sobie w izolacjach. W tym sezonie Ellis, który mimo 193 cm wzrostu lubi domagać się piłki tyłem do kosza, trafia tylko co trzeci rzut w sytuacjach sam na sam - jak podaje Synergy Sports.

Tylko 3 z 10 rzutów trafił drugi lider Warriors Curry. Pod koniec trzeciej kwarty skręcił lewą kostkę i w ostatniej części meczu nie zdobył już punktów. Mark Jackson mógł jednak liczyć na ławkę rezerwowych. Udoh w 22 minuty rzucił 9 punktów i zaliczył plus-minus +14. Robinson dołożył 11 punktów, Brandon Rush 8, a debiutant Thompson 10, w tym jedną trójkę w kluczowej serii w czwartej kwarcie. Rezerwowi Warriors trafili 14 z 26 rzutów. Zmiennicy w Suns tylko 9 z 27.

W kolejnym spotkaniu Suns już dziś grać będą w Denver. Nuggets słyną z tego jak groźni są dla drużyn, które przylatują po dzień wcześniej rozgrywanym meczu do położonego 3000 m. nad poziomem morza Denver. Nuggets przegrali jednak w tym sezonie już siedem spotkań na swoim parkiecie, po tylko ośmiu w 2010/11.

(11-14) Golden State Warriors 102, (12-16) Phoenix Suns 102:96 (20:27, 23:19, 33:27, 26:23)

Warriors: D.Lee 28 (12 zb.), M.Ellis 18 (5/20), S.Curry 9 (3/10), D.Wright 5, A.Biedrins 4 - N.Robinson 11, K.Thompson 10, E.Udoh 9, B.Rush 8, D.McGuire 0

Suns: M.Gortat 25 (12 zb., 2 blk, 11/17), C.Frye 18, J.Dudley 11, G.Hill 10 (5 as., 5 zb.), S.Nash 7 (14 as.) - M.Morris 10, M.Redd 9, J.Childress 4, S.Telfair 2, R.Price 0, R.Lopez 0