Trefl z Turowem ponownie bez Gustasa

źródło:
Bez podstawowego rozgrywającego Giedriusa Gustasa pojechali do Zgorzelca na siódmy, decydujący mecz półfinału play off z Turowem koszykarze Trefla Sopot. Zwycięzca środowego spotkania zmierzy się w finale rozgrywek z mistrzem Polski, Asseco Prokom Gdynia.
- Wszystko wskazuje na to, że Gustas, niezależnie od tego, czy zagramy o złoto czy też pozostanie nam walka o trzecie miejsce, nie zagra już do końca sezonu. W piątym meczu w Zgorzelcu Litwin nabawił się urazu łąkotki oraz naciągnął więzadło przyśrodkowe - powiedział PAP wiceprezes sopockiego klubu Marcin Kicior.
Gustas ze średnią 10,5 zdobytych punktów jest drugim strzelcem zespołu, ale sopocianie udowodnili, że grając nawet bez swojego podstawowego rozgrywającego są w stanie pokonać Turów. W szóstym spotkaniu koszykarze Trefla bez większym problemów wygrali we własnej hali 93:79. Znakomicie w tej potyczce spisywał się zwłaszcza Lawrence Kinnard, który zdobył aż 28 punktów.
- Kluczem do zwycięstwa była nasza odpowiednia koncentracja. Bardzo dobrze weszliśmy w to spotkanie, szybko objęliśmy dość wysokie prowadzenie i później mogliśmy kontrolować przebieg wydarzeń na parkiecie - podkreślił 25-letni amerykański skrzydłowy.
Wiceprezes Kicior przewiduje jednak zupełnie inny scenariusz ostatniej konfrontacji w Zgorzelcu.
- W tym spotkaniu nie należy spodziewać się pięknej koszykówki. To będzie rwany, szarpany mecz, w którym każdy zespół z mozołem będzie zdobywał punkty. To będzie wielka bitwa, a o zwycięstwie będą decydować detale, pojedyncze akcje i rzuty, a nawet gwizdki sędziów. Uważam również, że własny parkiet nie ma w tej potyczce większego znaczenia - stwierdził Kicior.
W rywalizacji Trefla z Turowem można doszukać się jednej reguły. Drużyna ze Zgorzelca zwycięża, jeśli dobrze gra Marko Brkić. W trzech wygranych przez tę drużynę spotkaniach serbski silny skrzydłowy zdobył w sumie 33 punkty. Z kolei dwa przegrane mecze zakończył z zerowym dorobkiem, a w trzecim rzucił zaledwie trzy punkty.
W poprzednim sezonie Trefl, jako beniaminek, uplasował się na czwartej pozycji. - Marzy nam się finał z lokalnym rywalem Asseco Prokom Gdynia. Nie ulega wątpliwości, że nasza drużyna miała najtrudniejszą drogę do finału, bo w ćwierćfinale musieliśmy wyeliminować Anwil Włocławek, a teraz toczymy zaciekły bój z Turowem - podsumował Kicior.
Środowy mecz w Zgorzelcu rozpocznie się o godz. 18.00.
Gustas ze średnią 10,5 zdobytych punktów jest drugim strzelcem zespołu, ale sopocianie udowodnili, że grając nawet bez swojego podstawowego rozgrywającego są w stanie pokonać Turów. W szóstym spotkaniu koszykarze Trefla bez większym problemów wygrali we własnej hali 93:79. Znakomicie w tej potyczce spisywał się zwłaszcza Lawrence Kinnard, który zdobył aż 28 punktów.
- Kluczem do zwycięstwa była nasza odpowiednia koncentracja. Bardzo dobrze weszliśmy w to spotkanie, szybko objęliśmy dość wysokie prowadzenie i później mogliśmy kontrolować przebieg wydarzeń na parkiecie - podkreślił 25-letni amerykański skrzydłowy.
Wiceprezes Kicior przewiduje jednak zupełnie inny scenariusz ostatniej konfrontacji w Zgorzelcu.
- W tym spotkaniu nie należy spodziewać się pięknej koszykówki. To będzie rwany, szarpany mecz, w którym każdy zespół z mozołem będzie zdobywał punkty. To będzie wielka bitwa, a o zwycięstwie będą decydować detale, pojedyncze akcje i rzuty, a nawet gwizdki sędziów. Uważam również, że własny parkiet nie ma w tej potyczce większego znaczenia - stwierdził Kicior.
W rywalizacji Trefla z Turowem można doszukać się jednej reguły. Drużyna ze Zgorzelca zwycięża, jeśli dobrze gra Marko Brkić. W trzech wygranych przez tę drużynę spotkaniach serbski silny skrzydłowy zdobył w sumie 33 punkty. Z kolei dwa przegrane mecze zakończył z zerowym dorobkiem, a w trzecim rzucił zaledwie trzy punkty.
W poprzednim sezonie Trefl, jako beniaminek, uplasował się na czwartej pozycji. - Marzy nam się finał z lokalnym rywalem Asseco Prokom Gdynia. Nie ulega wątpliwości, że nasza drużyna miała najtrudniejszą drogę do finału, bo w ćwierćfinale musieliśmy wyeliminować Anwil Włocławek, a teraz toczymy zaciekły bój z Turowem - podsumował Kicior.
Środowy mecz w Zgorzelcu rozpocznie się o godz. 18.00.







