Dla Wisły wygrana w Buzau była historyczna - to pierwszy wyjazdowy triumf płockiej ekipy w LM, który na dodatek praktycznie przesądził o awansie mistrzów Polski do dalszej fazy rozgrywek. Zawodnicy trenera Larsa Walthera liczyli na wygraną, ale aż takich rozmiarów zwycięstwa chyba się nie spodziewali. W Płocku wygrali przecież z Constantą jedną bramką po dramatycznej końcówce.

W Rumunii "Nafciarze" już do przerwy prowadzili różnicą trzech goli (15:12). W drugich trzydziestu minutach koncert gry dał Wichary, który zatrzymywał niemal wszystkie rzuty rywali. Między 30. a 44. minutą nie dał się pokonać ani razu!

- Marcin Wichary wyczyniał niesamowite rzeczy. Wiedzieliśmy, że jest w niesamowitej formie, ale nie spodziewaliśmy się, że aż w takiej - powiedział drugi trener Wisły Krzysztof Kisiel.

- Widać było u niego nie tylko radość z gry, także z narodzin syna. Zresztą koledzy zrobili po końcowym gwizdku "kołyskę" dla małego Franka - dodał asystent Larsa Walthera.

Dodajmy, że bardzo duży wkład w zwycięstwo miał także lewy rozgrywający Wisły Michał Kubisztal, który zdobył 12 bramek.

Mistrzowie Polski zajmują obecnie czwarte miejsce w grupie C, ostatnie premiowane awansem. Do rozegrania pozostały im jeszcze dwa spotkania - u siebie z Metalurgiem Skopje oraz na wyjeździe z przeżywającą duże problemy finansowe Newą Sankt Petersburg.