Kowalczyk: Norweżki zaczną bardziej współpracować

źródło:

Justyna Kowalczyk w sobotę wygrała w Szklarskiej Porębie swoje 21. zawody Pucharu Świata w karierze i odzyskała prowadzenie w klasyfikacji generalnej cyklu. Jej przewaga nad drugą Marit Bjoergen jest jednak bardzo niewielka i Polka zdaje sobie sprawę z tego, że czeka ją mordercza walka z Norweżką o Kryształową Kulę do ostatnich zawodów sezonu.
W sobotnim biegu Kowalczyk pokonała Bjoergen na trasie biegu na 10 kilometrów stylem klasycznym aż o 36 sekund i wyprzedziła swoją największą rywalkę w klasyfikacji generalnej PŚ o 14 punktów. To bardzo niewiele, ale za Polką przemawia fakt, że pięć z ośmiu biegów, jakie pozostały do końca sezonu, odbędą się techniką klasyczną.
Kowalczyk w klasyku jest zdecydowanie mocniejsza niż w łyżwie i w tych pięciu biegach może rozstrzygnąć sprawę końcowego triumfu w Pucharze Świata. Nasza gwiazda uważa jednak, że w każdych zawodach, zwłaszcza tych ze startu wspólnego, czeka ją ciężkie zadanie pokonania całej koalicji biegaczek z Norwegii.
- Na pewno wszystkie biegi ze startu wspólnego będę bardzo ciężkie, bo Norweżki zaczną współpracować ze sobą na trasie jeszcze mocniej niż do tej pory - uważa Kowalczyk, która spodziewa się, że bardzo silne rodaczki Bjoergen zrobią co w ich mocy, by pomóc Marit w wywalczeniu Kryształowej Kuli.
- W dodatku ostatni wyścig sezonu 18 marca w szwedzkim Falun jest techniką dowolną, a tak naprawdę to on może o wszystkim zadecydować, dlatego żadnych szacunków staram się nie robić. Dla mnie najważniejsze jest by dopisywało mi zdrowie - stwierdziła Justyna Kowalczyk.
Zawody pozostające do końca sezonu to: bieg łączony (7,5 km klasykiem i 7,5 łyżwą) oraz sprint techniką klasyczną w Lahti, sprint techniką klasyczną w Drammen, bieg na 30 kilometrów stylem klasycznym ze startu wspólnego w Oslo oraz finał PŚ w Falun, na który złożą się 2,5-kilometrowy prolog techniką dowolną, bieg na 10 km klasykiem, bieg łączony na 25 kilometrów oraz bieg pościgowy na 10 kilometrów łyżwą.
Zobacz artykuł w Twoim telefonieKowalczyk w klasyku jest zdecydowanie mocniejsza niż w łyżwie i w tych pięciu biegach może rozstrzygnąć sprawę końcowego triumfu w Pucharze Świata. Nasza gwiazda uważa jednak, że w każdych zawodach, zwłaszcza tych ze startu wspólnego, czeka ją ciężkie zadanie pokonania całej koalicji biegaczek z Norwegii.
- Na pewno wszystkie biegi ze startu wspólnego będę bardzo ciężkie, bo Norweżki zaczną współpracować ze sobą na trasie jeszcze mocniej niż do tej pory - uważa Kowalczyk, która spodziewa się, że bardzo silne rodaczki Bjoergen zrobią co w ich mocy, by pomóc Marit w wywalczeniu Kryształowej Kuli.
- W dodatku ostatni wyścig sezonu 18 marca w szwedzkim Falun jest techniką dowolną, a tak naprawdę to on może o wszystkim zadecydować, dlatego żadnych szacunków staram się nie robić. Dla mnie najważniejsze jest by dopisywało mi zdrowie - stwierdziła Justyna Kowalczyk.
Zawody pozostające do końca sezonu to: bieg łączony (7,5 km klasykiem i 7,5 łyżwą) oraz sprint techniką klasyczną w Lahti, sprint techniką klasyczną w Drammen, bieg na 30 kilometrów stylem klasycznym ze startu wspólnego w Oslo oraz finał PŚ w Falun, na który złożą się 2,5-kilometrowy prolog techniką dowolną, bieg na 10 km klasykiem, bieg łączony na 25 kilometrów oraz bieg pościgowy na 10 kilometrów łyżwą.









robixxx
(19.02.2012, 23:06)bieg łączony na 25 km - brawo dla tego kto to napisał