"Kubica pracuje przez pięć godzin dziennie. Na razie może jeździć tylko drogowym autem, ale Ferrari już na niego czeka" - podaje "Derapate".

"Stajnia z Maranello chce, by Polak najpierw sprawdził się za kierownicą bolidu Ferrari z 2010 roku. Jeśli test się powiedzie, Kubica otrzyma zadanie pracy nad silnikiem V6 o pojemności 1,6 litra z turbodoładowaniem, który w 2014 roku zastąpi obecne jednostki napędowe V8 o pojemności 2,4 litra" - twierdzą Włosi.

"W międzyczasie polski kierowca będzie też jeździł bolidem F1, by wrócić do formy sprzed wypadku z lutego 2011 roku. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, fotel kierowcy wyścigowego w jednym z bolidów Ferrari u boku Fernando Alonso będzie jego" - czytamy na derapate.it.

To znakomite wiadomości dla kibiców Roberta Kubicy, jednak póki co należy je traktować jedynie jako plotki. Scenariusz nakreślony przez "Derapate" wydaje się realny i bardzo korzystny dla Polaka, ale na konkrety i oficjalne komunikaty poczekamy zapewne jeszcze co najmniej kilka tygodni.